Myślałem, więc byłem

Chyba każdemu czasem zdarza się myśleć. Nawet nie mówię o czymś "głębszym", tylko o prostocie w zwyczajnej analizie współrzędnych aktualnych danych przestrzeni. Takie o "jestem w kuchni". Może nawet będzie tam coś więcej, jak wnioski swoich odczuć fizjologicznych - "napiłbym się" a także tych umysłowych - "najlepiej piwa". Gorzej jak to jest za często. Ale ja mam radę: wtedy pomyślcie o współistnieniu zależnym, no i powiedzcie, że to nie wasz pomysł, decyzja ale kogoś, kto będzie pod ręką. Nawet jeśli to ołówek, bo rysujecie na kartce DIN A4 swoją świetlaną przyszłość.
I tak oto natchnienie myślenia, potrzeba istnienia a także chęć bycia skłoniła mnie do kontemplacji. Ale tylko nad muzyką, czy kiedyś w końcu na niej zarobię pieniądze, bo chciałbym, żeby chociaż na piwo do tej muzyki było. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Żeby powstał mur musisz zburzyć ścianę

Każdy znak się liczy, nawet ten niewidoczny

Ale czy było warto?